Szczegółowe opisy programów telewizyjnych
Bycie gwiazdą uzależnia, nawet jeśli gwiazdorstwo polega na prowadzeniu głupawego teleturnieju. Alanowi Cooganowi to zajęcie przez 15 lat zapewniało popularność, znaczne dochody i przynależność do świata show - biznesu. Widomym znakiem czasów prosperity jest luksusowy dom i wciąż piękna żona, Helen, piosenkarka, która pod presją męża zrezygnowała z kariery, żeby poświęcić się rodzinie. W ślady ojca próbuje iść 17 - letni syn Jamie, który robi karierę w reklamie. Alan jest jego menedżerem: znając dobrze środowisko, załatwia mu kolejne kontrakty, negocjuje wysokość honorarium. Robi to nie tylko w trosce o przyszłość jedynaka, ale też z braku innego zajęcia: od 10 lat nie dostał z telewizji żadnej nowej propozycji, jego miejsce zajęli młodsi, przystojniejsi, mniej opatrzeni. Zażywny 50 - latek nie czuje się jeszcze emerytem, marzy mu się powrót na ekrany i pierwsze strony tabloidów, odzyskanie dawnej sławy. Aby ponownie zainteresować sobą media, zgadza się na filmowanie codziennego życia swojej rodziny, swoisty reality show we własnym domu. Z nakręconego materiału ma powstać film dla telewizji. Zgodnie z tymi ustaleniami, w domu Cooganów zjawia się niebawem kamerzysta George i przystępuje do pracy. Podpisany kontrakt pozwala mu rejestrować wszystko i wszędzie, co wkrótce zaowocuje niekoniecznie miłym zaskoczeniem. Helen czuje się skrępowana całą sytuacją, ale dla dobra męża akceptuje jego pomysł. George’a zna jeszcze z czasów, gdy była piosenkarką. Już wtedy się w niej podkochiwał
i z latami wcale mu to nie przeszło. W ogóle operator ma słabość do “celebrytów”, pragnie choć trochę się do nich zbliżyć i jeśli już nie ogrzać w cieple ich sławy, to przekonać się, że nie są od niego lepsi. Jamie początkowo oponuje przeciwko obecności intruza z kamerą, lecz ojciec uzmysławia mu, że taki film zaowocuje nowymi kontraktami i wzrostem popularności, a przecież syn lubi być sławny. Chłopak szybko znajduje wspólny język z Georgem. Może aż za bardzo go słucha. Operator zaczyna bowiem podburzać go przeciwko wszechwładzy ojca, sugeruje, że Alan przywłaszcza sobie należne synowi pieniądze. W Jamiem stopniowo narasta podejrzliwość i bunt wobec rodzica, zwłaszcza że właśnie dostał pierwszą rolę w filmie. Pewnego dnia Jamie spotyka w barze swojego kumpla, Dusty’ego, przystojnego gitarzystę i wiecznego luzaka. Jamie proponuje Dusty’emu gościnę w swoim domu, ten przyjmuje zaproszenie. Atrakcyjna Helen również jemu się podoba, oboje łączy zresztą zamiłowanie do muzyki. Helen próbuje opierać się urokowi młodego przystojniaka, ale gdy mąż i syn wyjeżdżają na kilka dni na zdjęcia, pozwala sobie na chwilę zapomnienia. Nie wie, że George nie towarzyszy Alanowi i Jamiemu na planie filmowym. Kiedy obaj Cooganowie wracają do domu, zjawia się tam również George, przynosząc próbkę tego, co do tej pory sfilmował. Helen domyśla się, co zarejestrował, ale - jak się okazuje - to jeszcze nie koniec niespodzianek. Alan, któremu wydawało się, że zna na wylot prawa show - biznesu, przeżyje gorzkie rozczarowanie, przekonawszy się, jak bardzo był naiwny. Goniąc za złudzeniem sławy, nieświadomie sprowokował sytuację, która ujawniła faktyczne relacje między członkami rodziny. Ale nawet po tak gorzkiej lekcji Cooganowie, produkt mediów, nie potrafią wyleczyć się z uzależnienia od nich. Bo przecież kompromitacja czy skandal też się dobrze sprzedają. Może nawet lepiej niż sukces?
Bojarów jest wielu, lecz tylko jeden car. Ale liczebna przewaga nie daje panom większych szans. Co najwyżej kaci utrudzą się bardziej, rąbiąc toporem butne karki… Władymir Władymirowicz Putin, człowiek wytworny, w świecie bywały, nie będzie nikomu ucinać głowy. Ma w zanadrzu inne, mniej drastyczne, ale nie mniej skuteczne sposoby perswazji. Zwykle wystarczy, by podniósł brew, tylko niekiedy musi się uciec do ostrzejszych środków. Pogrozić, pogonić, posadzić. Nie ma w Federacji Rosyjskiej godnych siebie konkurentów, tęskniących do korony młodszych braci lub rządnych władzy samozwańców. To nic, że zgodnie z konstytucją po dwóch kadencjach musi opuścić Kreml. Wystarczy przecież przenieść monarszy tron z pałacu prezydenckiego do siedziby szefa rządu.
A ustawa zasadnicza nie zabrania premierowi urzędować, zgodnie z wyrażoną w wyborach wolą wdzięcznego narodu, choćby i sto lat! Angielscy filmowcy przedstawiają w filmie fenomen zawrotnej kariery jednego z wielu oficerów KGB. Ukazują, jak bohater dokumentu, dzięki wsparciu możnych protektorów – zyskiwać sobie takich to nie lada sztuka – piął się szybko w górę po kolejnych szczeblach służbowej hierarchii. Doceniał go Andropow, lansował burmistrz Petersburga Sobczak, wspierał Jelcyn i jego przyboczni oligarchowie: Abramowicz i Bierezowski. Wierzyli, że ich faworyt na fotelu szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa pomoże im zgarnąć kolejne miliardy. Jak się miało okazać, zawiedli się srodze i bardzo boleśnie. Czym Putin zasłużył sobie – pytają realizatorzy dokumentu – na premierostwo z Jelcynowskiego nadania i dwie kadencje prezydenckie z woli narodu? Za jego rządów w Czeczenii zginęło sto dwadzieścia tysięcy ludzi! To przecież on zezwolił na użycie – z tragicznym skutkiem – jednostek specjalnych na moskiewskiej Dubrowce i w Biesłanie. To on zadziwił światową opinię publiczną niezdecydowaniem podczas tragedii „Kurska”. Ale rodacy, a przynajmniej ich większość, nie chce słuchać krytycznych głosów na temat swego prezydenta. Cenią go za stanowczość w walce z burżujami – złodziejami, za stanowczość w kontaktach z nieprzyjaznym Rosji Zachodem, za pochylanie się, jak na dobrego cara przystało, nad losem „prostych ludzi”. Sondaże wciąż dają Putinowi wielkie, 65-procentowe poparcie. Zaś on już namaścił swego następcę na prezydenckim urzędzie – obecnego wicepremiera Miedwiediewa. Ten zaś nie pozostał dłużny. Czym prędzej zaproponował Putinowi premierostwo.
Grupa dwudziestoparoletnich Europejczyków z plecakami przemierza niedostępne rejony indyjskiej dżungli. Ekspedycja początkowo przebiega bez większych zakłóceń, a młodym ludziom, wyruszającym na spotkanie wielkiej przygody, dopisują humory. Nieświadomi zagrożenia, początkowo są zachwyceni otaczającą ich dziką przyrodą, kryjącą w sobie mroczne tajemnice. Jeszcze nie wiedzą, że z pozoru beztroska turystyczna wyprawa zamieni się w prawdziwy horror. W ekspedycji biorą udział m.in. przyjaciółki Gina i Stacey oraz przystojniak John, a także Phil, Geraldine i przewodnik Brian. Zachwycona Stacey rejestruje wszystkie przyrodnicze ciekawostki aparatem cyfrowym. Błogi nastrój nagle pryska, gdy nocą, kiedy wszyscy śpią gdzieś w samym sercu dżungli, Geraldine zostaje ukąszona przez jadowitego pająka.
Na szyi dziewczyny od razu pojawia się ogromna czerwona plama, która się jątrzy i powiększa. Stan wijącej się w drgawkach Geraldine pogarsza się z minuty na minutę. Koledzy podejmują błyskawiczną decyzję o przetransportowaniu chorej do położonej w pobliżu wsi, o której istnieniu Brian tylko słyszał. Ponoć wśród tubylców żyje biały lekarz, dr Lecorpus, prowadzący tajemnicze eksperymenty. Kiedy docierają na miejsce, doktor poddaje półprzytomną dziewczynę dziwacznym praktykom, potem przeprowadza operację, zapewniając zdezorientowanych i przerażonych turystów, że robi wszystko dla jej dobra. Reszta jest już w rękach Boga. Stacey wraz z Brianem czuwają przy chorej, tymczasem John, Gina i Phil postanawiają ruszyć do miasteczka, by jak najszybciej sprowadzić pomoc. Sierżant Chadri z miejscowego komisariatu wysłuchuje ich uważnie i obiecuje ruszyć na ratunek. Jest mocno zaniepokojony doniesieniami o tajemniczej wiosce i jadowitych pająkach, zwłaszcza, że jego poprzednik przed kilkoma tygodniami również zapuścił się w głąb dżungli i przepadł bez wieści. Podczas samotnej wyprawy zwiadowczej Chadri widzi, jak członkowie plemienia z wioski dźwigają ogromne skrzynie, które ładują do helikoptera. Cała akcja przebiega w ścisłej tajemnicy, pod kontrolą uzbrojonych ochroniarzy. Wkrótce sierżant zostaje pojmany przez tubylców i doprowadzony pod eskortą przed oblicze przywódcy, doktora Lecorpusa. Okazuje się, że szaleniec w straszliwy sposób mści się na ludzkości. W jaskiniach hoduje armię przerażających, jadowitych pająków, których ukąszenie powoduje paraliż ciała człowieka. Kiedy sierżant długo nie wraca, Gina i John postanawiają wrócić do wioski. W mieście zostaje tylko Phil.
Twórczość Stanisława Barei dzieli się zwykle na dwa okresy. Pierwszy obejmuje lata sześćdziesiąte. Reżyser kręcił wówczas lekkie, przyjemne komedie sytuacyjne zatrącające nawet o bulwarową farsę i wodewil. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych beztroski “śmiech dla śmiechu” zastąpił “śmiech z podtekstami” - zjadliwa ironia i kpina z peerelowskiej rzeczywistości, satyra na narodowe przywary, posunięta nierzadko aż do surrealizmu. Te cechy po raz pierwszy ujawniły się w “Poszukiwanym, poszukiwanej”. Sprzyjał temu złożony z ciągu epizodów scenariusz, któremu krytyka początkowo zarzucała “niespójność”, by po latach dostrzec w nim “głębszy sens”. Bareja i Fedorowicz potraktowali zmiany miejsca pracy przez głównego bohatera jako doskonały pretekst do humorystycznego
sportretowania różnych środowisk: od socjalistycznych “technokratów” począwszy, a na domorosłych bimbrownikach skończywszy. Stanisław Maria Rechowicz, fajtłapowaty historyk sztuki, zostaje niesłusznie posądzony o kradzież obrazu. Domniemanemu złodziejowi grozi 5 lat więzienia. Zdesperowany Stanisław postanawia ukrywać się w przebraniu kobiety, dopóki nie namaluje kopii zrabowanego przez nieznanych sprawców płótna. Pozbawiony środków do życia, musi na jakiś czas podjąć inną pracę, rzecz jasna jako kobieta, by nikt go nie rozpoznał. Zatrudnia się więc w charakterze pomocy domowej. Nie ma jednak szczęścia do chlebodawców: pierwszy chce wykorzystać go, a raczej ją w celach erotycznych, drudzy mają rozwydrzone dziecko, trzeci pędzi w łazience bimber, a czwarty to dyrektor głupek, za którego nasz bohater pisze artykuły. W końcu obraz odnajduje się, ale panu Stanisławowi, zaprawionemu już w “gosposiowaniu”, trudno zrezygnować z lukratywnego zajęcia i wrócić na cienką, muzealną posadkę. Czy więc nadal pozostanie pełną wdzięku gosposią Marysią?
Światło? To jasne jak słońce: widzialna okiem ludzkim część promieniowania elektromagnetycznego o długości fali od… Tyle można wyczytać w każdym popularnym leksykonie. Profesor historii i filozofii nauki Simon Schaffer z Uniwersytetu Cambridge nie poprzestaje na lakonicznych definicjach. W ośmioodcinkowym serialu dokumentalistów angielskich przedstawia długie dzieje poznawania zjawiska światła - fenomenu wpływającego niemal na wszystkie aspekty naszego życia. Część pierwsza rozpoczynającego serial programu prezentuje najdawniejsze próby zgłębienia boskiej natury światłości. Pierwszeństwo należy do Empedoklesa, mędrca żyjącego dwa i pół tysiąca lat temu na skąpanej w słonecznych promieniach Sycylii. Ów filozof, lekarz i poeta wysunął niezwykłą hipotezę, wedle której widzimy wszelkie przedmioty dzięki światłu wypływającemu z naszych oczu i dotykającemu te przedmioty. Dziś taki pomysł uznano by za fantastyczny, ale
właśnie na fundamencie nauk Empedoklesa greccy uczeni budowali teorie odnoszące się do światła, widzenia i optyki. Wśród nich był sławny matematyk Euklides z Aleksandrii. To właśnie on dokonał przełomu w poznawaniu istoty światła. Dlaczego - rozważał - obiekty leżące daleko od obserwatora wydają się małe w porównaniu z przedmiotami znajdującymi się bliżej? Dlaczego obraz oddalonej wyniosłej kolumny mieści się między dwoma palcami wyciągniętej dłoni? Oko, koniuszki palców oraz kolumna od podstawy do kapitelu - uznał - leżą na tych samych liniach prostych. Wobec tego promienie wychodzące ze źrenic muszą rozchodzić się po liniach prostych, co w konsekwencji umożliwia opisywanie biegu światła i natury widzenia w rzeczywistym świecie na gruncie geometrii. Euklidesowe odkrycie miało praktyczne konsekwencje. Żeglarze mogli odtąd określać pozycję okrętu na podstawie położenia słońca i gwiazd. Dzięki temu otwierali nowe szlaki handlowe, a grecka kultura i nauka rozprzestrzeniała się po ówczesnym świecie daleko na wschód, aż po odległe Indie. Minęły wieki. Kulturę śródziemnomorską unicestwiły wojny i najazdy barbarzyńców. Ale nawet kres antycznego świata nie zahamował na długo rozwoju nauki. Na podbitej przez muzułmanów Sycylii dzieło Euklidesa podjął jeden z twórców nowoczesnej optyki, matematyk, fizyk i astronom Ibn al-Haitham, znany na Zachodzie jako Alhazen. Genialny mędrzec obalił obowiązującą od tysiąca lat koncepcję Empedoklesa. Promienie świetlne nie wypływają z naszych oczu - uznał. Są od nas niezależne. Biegną po liniach prostych, odbijają się od wszelkich przedmiotów, rozpraszają, załamują. Na ścisłych matematycznie Alhazenowych prawach opiera się cała współczesna optyka - od okularów po teleskopy kosmiczne.
Nie zawsze źle zaparkowany samochód jest powodem uciążliwych i kosztownych sankcji ze strony Straży Miejskiej. Małgosia i jej partner zamierzają jedynie zostawić wezwanie za wycieraczką źle zaparkowanego pojazdu. Zjawia się jednak jego właściciel i wyjaśnia, że parkuje pod oknami swojego mieszkania, by upilnować samochód przed kradzieżą. Strażnikom udaje się rozładować agresję kierowcy i nawiązać z nim kontakt. Wykazują wyrozumiałość, poprzestają na pouczeniu i przyjęciu zapewnienia o poprawie w przyszłości. Zwłaszcza że w osiedlowych uliczkach wiele innych pojazdów zaparkowano niezgodnie z przepisami. Działalność Halinki nie sprowadza się tylko do charytatywnych akcji w indywidualnych przypadkach. Straż Miejska zajmuje się także profilaktyką i oświatą w szkołach, organizuje imprezy z pokazami i atrakcjami. Najtrudniejsze są jednak spotkania poświęcone problemom rodzinnym, przemocy, alkoholizmowi.
Halinka bardzo przeżywa każde z nich, uświadamiają jej bowiem, jak wiele bolesnych spraw dzieje się w najbliższym otoczeniu i jak wiele z nich dotyka bezpośrednio dzieci w wieku szkolnym. Spostrzega, że sprawiają one wrażenie coraz bardziej znieczulonych na zło, które je spotyka. Beata z partnerem zostają wezwani do nietypowej sprawy. Starszy człowiek w starej kamienicy skarży się na bardzo zły stan swojego mieszkania. Pokazuje zacieki, wilgoć i grzyb na ścianach. Żąda wręcz od strażników pomocy w znalezieniu innego lokum, w którym czułby się lepiej. Na wszelki wypadek Zenek obiecuje porozmawiać w administracji, ale nic więcej w tej sprawie nie da się zrobić. Gosia ma wolny dzień. Odpoczywa ze swoim małym synkiem Michałem na basenie. Chłopiec uwielbia kąpiele. Gosia od niemowlęctwa oswajała go z wodą i uczyła właściwych zachowań. Już kilka miesięcy temu, kiedy jeszcze niepewnie chodził, nie przerażało go nagłe zanurzenie w morskiej fali. Taka chwila wytchnienia zdarza się Gosi raczej rzadko. Samotnie wychowuje Michała, a zarazem zdecydowała się połączyć pracę ze studiami zaocznymi. Gdyby nie pomoc rodziców, pewnie nie dałaby sobie rady. Po powrocie z basenu musi przygotować się do egzaminu. Zatopiona w podręcznikach i notatkach nie traci kontaktu z synkiem, asystującym jej we wszystkich zajęciach. Asia w drodze do miejsca wezwania opowiada swojemu partnerowi historię wstąpienia do straży. Namówił ją do tego ich wspólny, jak się okazuje, znajomy, z którym trenowała taekwon-do. Wcześniej pracowała w kawiarenkach na Starym Mieście jako kelnerka i barmanka. Próbowała też innych zajęć. Dzięki pracy w straży bardzo się ustatkowała. Tymczasem trzeba sobie jakoś poradzić z niezbyt trzeźwym jegomościem, który pije piwo na ulicy, mimo iż dwadzieścia minut wcześniej został pouczony przez patrol o zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Strażnicy znają go dość dobrze. Jest spokojnym, sympatycznym i niezbyt zamożnym człowiekiem. Raz jeszcze udaje mu się uniknąć ostrzejszych konsekwencji.
“Wielki Szu” był jednym z największych kinowych przebojów w Polsce w 1983 r. - obejrzało go wówczas ponad 2 miliony widzów, a recenzenci rozpływali się w zachwytach, chociaż to tylko dobrze zrobione kino popularne. “Tylko” albo raczej “aż”: takiemu kinu dochowują wierności widzowie, marzą o nim aktorzy, a kolejnym pokoleniom reżyserów śnią się takie udane pod każdym względem obrazy. Tajemnica sukcesu tkwi w umiejętnościach reżysera (doświadczony, pamiętny jako twórca Kargulowo-Pawlakowej trylogii Sylwester Chęciński), scenarzysty (znakomity debiut Jana Purzyckiego), w doborze aktorów (szczególnie Jana Nowickiego jako tytułowego mistrza karcianej szulerki oraz Andrzeja Pieczyńskiego jako jego ucznia), a wreszcie w zręcznej grze uczuciami widza, który niemal bezwiednie poddaje się ekranowej fikcji. Tłem wydarzeń w filmie Chęcińskiego jest “gierkowska” Polska lat 70.: Polska marzeń o mniej szarym życiu i blichtru ówczesnych nowobogackich “elit”. Na tym tle twórcy kreślą portret nieco staromodnego samotnika i outsidera, “triumfatora z piętnem przegranej w oczach”, który - wybrawszy w młodości specyficzną i niezgodną z prawem drogę postanowił szukać sensu istnienia w doskonaleniu swych umiejętności. Ale jeszcze ważniejszy jest w “Wielkim Szu” swoisty pojedynek między mistrzem i uczniem, wielkim kanciarzem zmęczonym
życiem, wyposażonym w życiową mądrość, doświadczenie i dystans, a młodzikiem zafascynowanym jego osobowością, głodnym sukcesu i pieniędzy, trawionym gorączką rodzącego się nałogu. Starzejący się, ale wciąż znany w środowisku karciany szuler, zwany Wielkim Szu, po pięciu latach pobytu w więzieniu wraca do domu, jednak młoda i piękna żona nie wierzy, by mógł się zmienić. Proponuje mu rozwód i podział pokaźnego majątku. W poszukiwaniu spokojnej przystani Szu dociera do miasteczka Lutyń, gdzie chce wziąć udział w licytacji domu. Młody taksówkarz, Jurek, zawozi go do mistrza ceremonii, miejscowego potentata Mikuna, który sam zamierza nabyć licytowaną posiadłość. Przy okazji gość rozgrywa z nim partię bilarda i przegrywa parę tysięcy złotych. Zadowolony Mikun proponuje mu rewanż w pokera. Traci pół miliona złotych. Po wyjściu mężczyzny dzwoni do znajomego szulera z Warszawy, Denela, prosząc, by odegrał się w jego imieniu. Poker stanowi też życiową pasję Jurka, który długo prosi Szu, by zechciał zdradzić mu swoje sekrety. Stary mistrz próbuje wyperswadować chłopakowi jego zainteresowania, ale w końcu ulega namowom i udziela Jurkowi pierwszych lekcji. Wezwany przez Mikuna Denel odmawia gry z Wielkim Szu, nie czując się na siłach, by zmierzyć się z takim przeciwnikiem. Wściekły Mikun zmusza szulera do zwrotu wygranej gotówki. Po odjeździe gościa przekonuje się, że zamiast banknotów dostał kawałki pociętego papieru, ale pogoń nie przynosi rezultatu. Szu przybywa w towarzystwie Jurka do Wrocławia. Taksówkarz błaga o przekazanie mu sekretu, który uczyni go mistrzem. Dzięki otrzymanym wskazówkom ogrywa doszczętnie dwóch miejscowych oszustów. Tymczasem odpoczywający na basenie Szu zostaje zaatakowany przez niejakiego Lipo, który ma do niego zadawnione urazy. Unieszkodliwiony przez obsługę hotel
Agent FBI Joel Campbell przez ponad trzy lata ścigał seryjnego mordercę Davida Allena Griffina, który mordował młode kobiety, dusząc je strunami od pianina. Swoje ofiary starannie dobierał: najpierw obserwował je przez wiele dni, poznawał ich rozkład dnia, upodobania i przyzwyczajenia, sytuację osobistą. Upewniał się, że mieszkają same, aby w chwili, gdy zaatakuje je w domu, nikt mu nagle nie przeszkodził. Przy okazji fotografował je w różnych okolicznościach i miejscach, a zdjęcia na kilka dni przed dokonaniem zbrodni przesyłał właśnie Campbellowi. Gdy ofiarą Griffina padła także ukochana Joela, schwytanie zabójcy stało się prawdziwą obsesją agenta. Ale Griffin zawsze okazywał się od niego szybszy, sprytniejszy, był nieuchwytny jak duch. Doprowadzony na skraj obłędu Joel opuścił w końcu Kalifornię, gdzie dotąd mieszkał i pracował, i przeniósł się do Chicago w nadziei, że tam zdoła zapomnieć i rozpocząć nowe życie. Pomóc mu w tym mają sesje terapeutyczne u atrakcyjnej pani psycholog, Polly Beilman, którą Joel regularnie odwiedza w jej gabinecie. Wciąż jednak nie może otrząsnąć się z
traumatycznych przeżyć. Pewnego dnia, gdy wraca z kolejnej wizyty, dowiaduje się, że w jego kamienicy zamordowano młodą kobietę. Dopiero wtedy przypomina sobie, że trzy dni wcześniej otrzymał przesyłkę, której nawet nie otworzył, pochłonięty własnymi myślami. W środku znajduje zdjęcie sąsiadki, teraz już martwej. To mu uświadamia, że Griffin podążył za nim do Chicago i nadal prowadzi z nim swoją morderczą grę. W takiej sytuacji Campbell decyduje się wrócić do pracy i kontynuować śledztwo, zwłaszcza że groźny psychopata przysyła mu fotografię następnej dziewczyny, którą sobie upatrzył, i podaje datę jej planowanej śmierci. Campbell stawia na nogi całą policję, rozpoczyna się gorączkowe poszukiwanie dziewczyny, zanim dopadnie ją Griffin. Ale ten znów triumfuje, dziewczyna ginie, po niej także następna, mimo że i tym razem morderca przysłał wcześniej policji jej zdjęcie. Gdy po nieudanym, karkołomnym pościgu za Griffinem Campbell trafia do szpitala, morderca przysyła mu tam jeszcze jedno zdjęcie: tym razem jego zamordowanej kiedyś dziewczyny. Joel odczytuje to jako wskazówkę: udaje się na cmentarz, gdzie po raz pierwszy ma okazję stanąć z Griffinem twarzą w twarz. Ale psychopata i tym razem wydaje się mieć w ręku wszystkie atuty: ostrzega Campbella, że porwał Polly. Jeśli agent go zabije, psychoterapeutka również zginie.
Po triumfie w “Kowboju z Szanghaju” mistrz kung-fu Jackie Chan znowu w akcji. Zrealizowany trzy lata później sequel “Rycerze z Szanghaju” to nieskomplikowana komedia sensacyjna, pełna widowiskowych walk, śmiesznych gagów i równie zabawnych dialogów. Urodzonemu w Hongkongu Chanowi - który mimo pięćdziesiątki na karku najwyraźniej nadal jest w formie - i tym razem partneruje uroczy jasnowłosy chłopak z Teksasu, Owen Wilson. Ulubieńcy publiczności nie zawiedli swoich fanów, po raz kolejny stworzyli na ekranie doborowy duet, a grani przez nich bohaterowie walczą ze złem i wychodzą zwycięsko z każdej opresji. Akcja filmu rozgrywa się u schyłku XIX wieku. Budzący zaufanie i sympatię Chińczyk Chon Wang wiedzie stateczne życie jako szeryf Carson City, w amerykańskim stanie Nevada. Tymczasem daleko stąd, w Zakazanym Mieście dochodzi do tragedii. Z rąk brytyjskiego arystokraty, lorda Rathbone’a i jego płatnych zabójców, ginie
ojciec Wanga. Bandyci, którzy dokonali zuchwałego napadu, rabują pilnie strzeżoną cesarską pieczęć. Świadkiem dramatycznych wydarzeń jest siostra Wanga, bardzo piękna i równie wojownicza Chon Linn. To ona powiadamia brata o tragicznej śmierci ojca. Żądna zemsty dziewczyna rusza do Londynu tropem Rathbone’a. Przez wiele lat Wang żył w niełasce ojca, który nigdy mu nie wybaczył, że syn opuścił rodzinę i wyjechał do Ameryki. Teraz Chon Wang postanawia stanąć u boku siostry, by pomścić jego śmierć. Szeryf zostawia Carson City i podąża do Nowego Jorku, gdzie chce spotkać się ze starym druhem Royem O’Bannonem, któremu przed laty powierzył duże pieniądze. Kiedy odnajduje przyjaciela w hotelu Ritz, odkrywa, że Roy roztrwonił fortunę, którą wspólnie zbili na Dzikim Zachodzie. Prowadzący hulaszczy tryb życia i nie stroniący od pięknych kobiet Roy, okazuje się jednak lojalnym przyjacielem, który nie opuszcza w biedzie starego druha. Razem ruszają statkiem do Londynu na pełną przygód wyprawę. Choć grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo, nie cofną się przed niczym w walce, w której stawką są zemsta i honor. W Londynie od razu popadają w poważne tarapaty. Muszą najpierw stoczyć na ulicach miasta bitwę z lokalnymi drobnymi złodziejaszkami i bandytami. W końcu trafiają na ślad Rathbone’a. W pomszczeniu śmierci ojca i odzyskaniu cesarskiej pieczęci pomaga im Chon Linn, którą odnajdują dzięki wsparciu detektywa Doyle’a.
“Bary mlecze powinny być tanie, szybkie i bardzo smaczne. Tak zrobione, żeby człowiek mógł przyjść, usiąść wygodnie i zjeść gorący posiłek. Popatrz na makdonaldy. Jaka to jest żywność? Żadna. A na całym świecie są. Czy to nie bary mleczne powinny być na całym świecie? Powinny być!” - pani Danuta jasno wyraża swój pogląd. Pracę w barze mlecznym podjęła jeszcze w poprzednim ustroju. “Tak jak ktoś chce być prawnikiem, lekarzem, kucharzem czy pilotem, tak ja miałam taką żyłkę, chciałam pracować w gastronomii”. Od czasu prywatyzacji pracuje już na swoim. Od 16 lat wraz ze wspólniczką Dzidką prowadzi bar mleczny “Bywalec”. Choć nad drzwiami lokalu w jednej z wrocławskich kamienic wisi tylko niepozorny szyld, bar jest znany w mieście. Dziennie przychodzi tu nawet około 400 osób, wśród nich wielu stałych bywalców. Dla większości liczy się głównie to, że w barze jest tanio. Emerytów, rencistów, pracowników fizycznych czy studentów często po prostu nie stać na jedzenie w restauracjach. Gdzie indziej mogliby zjeść zupę za złotówkę czy pierogi za dwa? Lecz w barze nie brakuje też
klientów pod krawatem. Niektórzy, smakosze, wyżej cenią sobie gulasze, łazanki czy pierogi niż hot - dogi i hamburgery sprzedawane w fast foodach. Tajemnica niskich cen leży między innymi w dotacjach. Właścicielki “Bywalca” co miesiąc pobierają od państwa pieniądze na utrzymanie lokalu. Jednak w czasach wolnego rynku i wolnej konkurencji coraz trudniej utrzymać się na powierzchni. Niegdyś w Polsce istniało parędziesiąt tysięcy barów mlecznych. Dziś pozostało z nich poniżej półtorej setki. Wspólniczki z niepokojem śledzą doniesienia prasowe o kolejnych projektach obcięcia dotacji. A taki krok musiałby oznaczać bezpowrotny upadek barów mlecznych… Nakręcony z humorem przez szwedzkich filmowców dokument prezentuje losy wrocławskiego baru i żmudną walkę dwóch upartych właścicielek o przetrwanie na rynku. Oko kamery utrwala kolejne przyjacielskie kłótnie oraz długie posiedzenia nad obliczeniami kosztorysów w oparach dymu papierosowego i gorącej kawy na zapleczu jadłodajni.
Przed 17 laty w niewielkim amerykańskim miasteczku Gibbington w stanie Vermont doszło do dramatycznych wydarzeń. Nagła śmierć matki wycisnęła trwałe piętno na psychice młodziutkiej Melanie Blaime, która opuściła wtedy rodzinne strony i od tamtej tragedii nigdy nie kontaktowała się z ojcem. Teraz nowe okoliczności skłaniają ją do powrotu do domu. Dawny kolega ze szkoły, Jimmy Fuller powiadamia ją telefonicznie, że jej ojciec jest umierający, nie wiadomo, ile jeszcze zostało mu życia. Melanie mieszka w dużym mieście, ma pracę, nowych znajomych, nie chce wracać do przeszłości. Za namową Jimmy’ego decyduje się jednak przyjechać do Gibbington, by pożegnać się z umierającym ojcem. Z pozoru spokojna i senna okolica kryje w sobie mroczne tajemnice. Tuż po przyjeździe Melanie poznaje prawdę o swoim ojcu, Howardzie Blaime, który, jak się okazuje, jest poszukiwanym zbiegiem. Jimmy uciekł się do kłamstwa o chorobie
Howarda, by ściągnąć do Gibbington jego córkę, która może pomóc w schwytaniu ojca. Mieszkańcy miasteczka są wstrząśnięci śmiercią młodej dziewczyny. O okrutną zbrodnię jest podejrzany właśnie Howard, który ukrywa się na bagnach. Uzbrojeni policjanci, ochotnicy i ojciec zamordowanej nastolatki przeczesują mokradła, próbując osaczyć mężczyznę uznanego w okolicy za niebezpiecznego szaleńca, który już dawno powinien trafić do zakładu zamkniętego. Wiadomość o śmierci nastolatki wywołuje u Melanie przykre wspomnienia o matce, która zginęła w równie dramatycznych okolicznościach. W ciężkich chwilach pomaga Melanie Jimmy. Nawiązuje się między nimi nić głębszego uczucia. Melanie próbuje oswoić się z myślą, że jej ojciec jest chorym psychicznie zabójcą, ale nie przychodzi jej to łatwo. Mimo że nie utrzymywała z nim kontaktów przez 17 lat i właściwie go nie zna, nie wierzy w jego winę. Tymczasem trwa nagonka na Howarda, który ma na sumieniu już kolejną ofiarę. Tym razem z rąk szaleńca ginie prowadzący śledztwo szeryf Nelson Bois. Znajduje go na bagnach jego zastępczyni Jolene Harris. Niebawem wszyscy się przekonają, kim jest naprawdę przerażający potwór z bagien. Pełen zaskakujących zwrotów akcji film do samego końca trzyma w napięciu. Większość wydarzeń rozgrywa się w półmroku na mokradłach, co jeszcze potęguje atmosferę grozy.
Mocne kino akcji zrealizowane przezi Johna G. Avildsena, twórcy kasowego filmu “Rocky”, za który w 1977r. reżyser został nagrodzony Oscarem. Bohaterem “Inferno…” jest zmęczony życiem weteran wojenny, pragnący zakończyć swój marny żywot. Samotnie przemierza pustynię Nevada na swym wspaniałym stalowym rumaku. Gdzieś w samym sercu pustynnego krajobrazu zamierza skrócić swe męki. Splot okoliczności sprawia jednak, że jego losy potoczą się zupełnie inaczej. Spokój pogrążonego w myślach Eddiego Lomaksa zakłóca pojawienie się na pustyni w tumanach kurzu zdezelowanej furgonetki, którą pędzą trzej miejscowi bandyci. Bracia Matt, Jesse i Petey Hoganowie otaczają swoja ofiarę, zabierają sportowy motor i lśniący automatyczny pistolet z perłową rękojeścią. Kiedy Eddie próbuje się bronić, uzbrojeni napastnicy brutalnie rozprawiają się z nim. Ciężko pobity Lomax zostaje sam na pustyni, a bracia odjeżdżają. Najmłodszy z
wpis
nich, Petey, ma jeszcze dobić ciężko rannego mężczyznę. Na wieść o rozboju na pustyni Ramsey, senior rodziny Hoganów i przywódca przestępczego gangu, wpada we wściekłość. Sen z powiek spędzają mu nielegalne interesy i nie chce mieć dodatkowych kłopotów. Synowie jednak uspokajają ojca, że Lomax nie żyje. Ale okazuje się, że w tajemnicy przed rozwścieczonymi braćmi Petey nie dobił ofiary, uważając, że ten i tak umrze. Tymczasem ciężko poturbowany Lomax zostaje uratowany przez swego przyjaciela, Indianina Johnny’ego, który zabiera go do swojej kryjówki i opatruje mu rany. Dzięki niemu Eddie wraca do zdrowia. Terazma nowy cel w swoim życiu: poprzysięga zemstę oprawcom. Wkrótce wyrusza w drogę. Pustynnym miasteczkiem Inferno rządzą nie tylko Hoganowie, ale także bezwzględni handlarze narkotyków, okupujący miejscową knajpę. Kiedy w mieście pojawia się Eddie, dochodzi do krwawej jatki. Lomax traci swego najlepszego druha, ale zyskuje przyjaźń i sympatię sterroryzowanych mieszkańców, a także podbija serce pięknej Rhondy.
W pilnie strzeżonej tajnej bazie wojskowej w Seattle wyczuwa się napiętą atmosferę. To niezwykle ważny dzień dla wybitnych naukowców oczekujących przybycia wysokiego rangą gościa specjalnego, samego generała Killiona. Po sześciu latach ciężkiej pracy, żmudnych badań i eksperymentów wysiłki naukowców zostały w końcu zwieńczone sukcesem. Znaleźli sposób na gromadzenie w przestrzeni ciemnej materii i przechowywanie jej w satelicie krążącej wokół Ziemi. Dzięki urządzeniu generującemu ciemną materię można precyzyjnie nakierować tę groźną broń na dowolny obiekt i zmienić jego strukturę molekularną, nie powodując ubocznych zniszczeń. Osiągnięcie na światową skalę, które niewątpliwie przyćmi wszystkie inne dotychczasowe wynalazki, spotkało się z żywym
zainteresowaniem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Biały Dom jest w pełnej gotowości: prezydent osobiście zaangażował się w pracę amerykańskich naukowców i niecierpliwie czeka na wyniki oficjalnej prezentacji tego niezwykłego odkrycia, nieporównywalnie większego niż wynalezienie bomby nuklearnej. Szef zespołu, dr Sever McKray, podekscytowany niecodzienną sytuacją, nalega, by jego ludzie bezzwłocznie rozpoczęli pokazowy eksperyment, zwłaszcza że generał Killion złożył wizytę w laboratorium bazy wojskowej wcześniej niż się spodziewano. Andy i Daniel Gray, którzy są wybitnymi specjalistami i serdecznymi przyjaciółmi, zaczynają jednak mieć wątpliwości, czy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Rzeczywiście, występują poważne problemy i prezentacja staje pod znakiem zapytania. Generał Killion nawet nie dopuszcza takiej myśli, wiedząc, jak wielkie znaczenie ma ta sprawa dla prezydenta kraju. Na oczach zgromadzonych oficjeli naukowcy wyłączają więc system bezpieczeństwa, który mógłby zakłócić pokaz, i maszyna zostaje puszczona w ruch. Pozornie wszystko przebiega bez zakłóceń: gratulacjom i pochwałom za wkład pracy nie ma końca. Naukowcy nie mają jednak pojęcia, że w przestrzeni doszło do poważnej awarii. Nastąpiło uszkodzenie obudowy bezpieczeństwa satelity i wydostanie się czarnej materii, co spowodowało reakcję łańcuchową mogącą doprowadzić do zagłady ludzkości. Wskutek nieudanego eksperymentu na całej planecie dochodzi do kataklizmów:
szaleją sztormy, śnieżyce i wichury, następują gwałtowne zmiany pogody. Waszyngton zostaje zaalarmowany o zniknięciu w powietrzu samolotu pasażerskiego, który przepadł bez śladu. Rząd Stanów Zjednoczonych oficjalnie zamyka projekt, naukowcy mają natychmiast zniszczyć urządzenia i całe laboratorium. Daniel ostrzega, że spowoduje to tylko kolejne kataklizmy, bo przecież nie da się unicestwić ciemnej materii. Andy i Daniel postanawiają na własną rękę zapobiec tragedii i nie dopuścić do zniszczenia planety. Niespodziewanie ich plany krzyżuje żądny sławy i pieniędzy dr McKray, który porywa żonę Daniela, grożąc, że kobieta zginie, jeśli nie zostaną spełnione jego żądania.
„Bez nadzoru” jest trzecim filmem z trylogii (”Nice Girl”, „When I Was 12”) brytyjskiego reżysera i scenarzysty Dominica Savage portretującej współczesnych młodych Anglików z nizin społecznych, pozbawionych szans na normalną egzystencję, żyjących w poczuciu beznadziejności. To przejmujący i wnikliwy obraz młodzieży lekceważącej wartości i normy narzucane przez społeczeństwo, które nie ma im nic poza tym do zaoferowania. Twórca filmu pokazuje destrukcyjny wpływ młodych ludzi bez przyszłości, nie uczących się, nigdzie nie pracujących, często żyjących na bakier z prawem, w świecie pozbawionym jakichkolwiek złudzeń. Zrealizowany dla BBC dramat „Bez nadzoru” otrzymał prestiżową nagrodę Michaela Powella na festiwalu telewizyjnym w Edynburgu w 2002 r. Inspiracją dla reżysera
byli prawdziwi młodociani przestępcy. Przygotowując się do kręcenia zdjęć, Dominic Savage przez kilka miesięcy poznawał środowisko, z którego wywodzą się bohaterowie jego filmu. Złożył wizytę w kilku poprawczakach, rozmawiał ze strażnikami, opiekunami, wreszcie z samymi młodymi ludźmi, którzy często trafiają do zakładów penitencjarnych z powodu jednego życiowego błędu i są skazani na towarzystwo bezwzględnych recydywistów deprawujących i brutalnie wykorzystujących słabszych od siebie. Nie bez winy pozostaje też wielu opiekunów, którzy nie widzą szans na resocjalizację swoich podopiecznych i z góry skazują ich na przegraną. Reżyser swoim filmem zwraca uwagę na niedoskonałość systemu resocjalizacji w Wielkiej Brytanii, często prowadzącego do tragedii. Ofiarą takiego systemu pada Dean, wrażliwy i inteligentny nastolatek, który mieszka ze swoją matką w bloku na peryferiach miasta. Samotnie wychowująca syna kobieta próbuje stworzyć mu szczęśliwy dom i normalne warunki do życia, stara się za wszelką cenę chronić go przed złym wpływem kolegów. Nie chce, by chłopak zszedł na złą drogę jak większość jego rówieśników z blokowisk. Od małego wpaja synowi zasady dobrego wychowania, zachęca do wytężonej pracy i nauki, przekonując go, że tylko tą drogą może coś w życiu osiągnąć, wyrwać się z nędzy. Ale kiedy przyjaciel Deana, Charlie, wychodzi na wolność po kolejnej odsiadce, koledzy razem popadają w poważne tarapaty. Dean zostaje zatrzymany w związku z kradzieżą samochodu i trafia na dwa miesiące do zakładu poprawczego.
Tymczasem w południowym Londynie nastolatek Sam opracowuje plan napadu z bronią w ręku. Do udziału w rozboju wciąga swego kumpla Danny’ego. Młodociani przestępcy wpadają w ręce stróżów prawa, teraz czeka ich dwuletni pobyt w zakładzie. Bezwzględny i brutalny Sam znęca się w poprawczaku nad nowicjuszami. Gniew i nienawiść do całego świata w szczególny sposób wyładowuje na zalęknionym i słabym psychicznie Deanie. Narażonego na ciągłe ataki nastolatka próbuje chronić strażnik Mike, ale tragedii i tak nie da się uniknąć.
„Jeśli spotykasz na wsi osiemnastoletnią dziewczynę i chcesz się dowiedzieć czy jest mężatką, nie pytasz: „Masz męża?”, ale „Masz zhu?” Zhu znaczy pan. Czyli dziewczyna nie jest panią swojego życia i musi sobie znaleźć pana. Przez tysiące lat w Chinach kobiety musiały się podporządkowywać mężczyznom. Dziewczęta już od piątego roku życia miały bandażowane stopy i podkurczone palce. Chodzenie było bardzo bolesne, ale „panowie” mieli pewność, że ich niewiasty nie oddalą się od domu. Po komunistycznym przewrocie 1949 roku władze deklarowały równouprawnienie kobiet, lecz stare obyczaje bardzo trudno było wyplenić. Regulacja urodzin w chińskim wydaniu zdecydowanie faworyzowała i nadal faworyzuje chłopców. Jeśli pierwszym dzieckiem małżeńskiej pary jest chłopiec, nie można mieć więcej dzieci. W przypadku przyjścia na świat dziewczynki, rodzice dostają drugą i ostatnią zarazem szansę na spłodzenie syna, by kontynuował linię rodu.
Takie prawodawstwo wręcz zachęca do aborcji lub porzucania niechcianych noworodków żeńskiej płci. Nic dziwnego, że dziewcząt jest coraz mniej. Obliczono, że w do 2020 roku liczba kobiet zmniejszy się aż o 40 milionów! Ubytek drastyczny w skali europejskiej nie robi jednak większego wrażenia w społeczeństwie liczącym dziś miliard trzysta milionów obywateli… W drugim odcinku serialu angielscy dokumentaliści przedstawiają brzydszą twarz ogromnych, coraz bogatszych i potężniejszych Chin. Owa potęga jest jednak w znacznej mierze fundowana na mrówczej, źle opłacanej, ciężkiej pracy kobiet. Po masowym exodusie mężczyzn do miast dwie trzecie siły roboczej na wsi stanowią panie. Dzięki ich harówce rzesze synów i braci mogą opłacić naukę na wyższych uczelniach. Na Nowy Rok około stu pięćdziesięciu milionów robotników przyjeżdża do rodzinnych wiosek. Mężczyźni jadą z tanimi prezentami dla bliskich i opowieściami o miejskich życiu. Wizyty nie trwają długo. Trzeba wracać do pracy. Następne spotkanie – za rok. Nie wszystkie chińskie kobiety
akceptują taki tryb życia. Wiele z nich, wzorem mężczyzn, porzuca rodzinne strony i jedzie do miast w poszukiwaniu chleba. Nie mają kwalifikacji, więc muszą się godzić na ciężką, marnie opłacaną pracę w przędzalniach, szwalniach, wytwórniach sprzętu elektronicznego lub fabrykach zabawek. Ale dzielne dziewczęta nie narzekają. Na wsi zarabiały jeszcze mniej. W dodatku, po raz pierwszy w życiu, czują się wolne. Niezależne od kaprysów „zhu”.
Już od 1974 r., to znaczy od czasu swego pierwszego filmu “Monty Python i święty Graal”, Amerykanin Terry Gilliam, niegdyś jeden z członków słynnej brytyjskiej grupy komików, szuka na ekranie świętego Graala, talizmanu, który ma przywrócić ludziom szczęście. Także w filmie “Fisher King” powrócił do tego tematu. Tytuł zaczerpnął z legendy o cudownym kielichu, którego użył Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy i w którym znalazła się później krew ukrzyżowanego Mesjasza. Fisher King (Król Rybak) miał
być, wedle tej legendy, strażnikiem Graala. Dzieło Gilliama to współczesna baśń rozgrywająca się w scenerii Nowego Jorku, kamiennego miasta-molocha, które stanowi znakomite tło dla tego typu fantastycznych opowieści. To również mądra i wzruszająca opowieść o potrzebie przyjaźni i miłości, o ich niezwykłej, uzdrawiającej mocy. Bohaterowie “Fisher Kinga” to dwaj z pozoru zupełnie różni mężczyźni. Jack Lucas jest popularnym prezenterem radiowym, słynącym z prowokacyjnego, cynicznego stylu swych prowadzonych na żywo audycji. Ma piękną dziewczynę Annę, właścicielkę wypożyczalni kaset wideo, jest ceniony przez szefów i lubiany przez słuchaczy. Ale gdy jeden z nich, niezrównoważony psychicznie, zbyt dosłownie bierze jego słowa wypowiedziane na antenie i dokonuje rzezi w jednej z nowojorskich restauracji, zabijając z karabinu kilkanaście osób, Jack nie potrafi znieść ciężaru odpowiedzialności za tę tragedię. Nękany wyrzutami sumienia, porzuca pracę, zaczyna pić nałogowo i przed ostatecznym upadkiem ratuje go jedynie miłość Anny. Pewnego wieczoru Jack zostaje zaatakowany na ulicy przez paru opryszków i od niechybnej śmierci ratuje go interwencja Parry’ego, kloszarda żyjącego w świecie własnej wyobraźni, w którym prześladuje go widmo Czerwonego Rycerza, pędzącego na koniu ulicami miasta. Parry nazywał się niegdyś Henry Sagan i był profesorem historii średniowiecznej. W dniu, w którym szaleniec z karabinem na oczach Henry’ego zamordował w restauracji jego żonę, runął cały świat profesora. Rozpacz i ból po stracie ukochanej osoby pchnęły go w szaleństwo, kazały uciec od rzeczywistości, odebrały sens pracy i wszystkim dotychczasowym działaniom. Ogarnięty obsesyjnym pragnieniem odnalezienia świętego Graala, Parry dochodzi do wniosku, że Jack jest wybrańcem, który jako jedyny może zdobyć cudowny kielich przechowywany - jak twierdzi - w biurze na jednym z wyższych pięter wieżowca w stylu neogotyckim. Jack podchodzi do tego pomysłu z dużą rezerwą, licząc, że przyjaciel porzuci myśl o wyprawie po rzekomego Graala. By naprawić wyrządzoną mu nieumyślnie krzywdę i odwrócić jego myśli od Graala, pomaga mu zdobyć miłość samotnej, nieatrakcyjnej i chorobliwie nieśmiałej urzędniczki, Lydii, do której Parry wzdycha z daleka. Kiedy po zaaranżowanej przez Jacka i Annę kolacji we czwórkę w eleganckiej restauracji znajomość dwojga życiowych rozbitków zaczyna nabierać rumieńców, Parry’ego znów dopadają dawne koszmary i zapada w śpiączkę. Lekarze nie potrafią powiedzieć, czy i kiedy się
obudzi. Zdesperowany Jack postanawia zdobyć dla niego upragnionego Graala w nadziei, że może jednak nastąpi cud. “Fisher King” był sensacją festiwalu filmowego w Wenecji w 1991 r., gdzie zdobył Srebrnego Lwa. Niezwykły urok i wdzięk filmu to zasługa nie tylko znakomitego, oryginalnego scenariusza, który spodobał się Gilliamowi “od pierwszej strony”, i perfekcyjnej reżyserii Terry’ego Gilliama, ale także, a może przede wszystkim popisowej gry Robina Williamsa w roli Parry’ego oraz Jeffa Bridgesa w roli Jacka.
Wiele lat temu młodzieniec imieniem Ikar wzniósł się w przestworza. Do rąk miał przytwierdzone skrzydła, na wzór ptasi pokryte piórami. Widząc świat z góry, chłopiec zachłysnął się tą wolnością. Zapomniał o radach mądrego ojca, Dedala, i znalazł się zbyt blisko słońca. Promienie słoneczne stopiły wosk, którym pióra były przytwierdzone do skrzydeł, i nieszczęsny Ikar zginął, spadając do morza. Choć opowieść o Dedalu i Ikarze to jedynie mit, latanie wciąż fascynuje wielu ludzi. Nadal niektórzy dostrzegają romantyzm unoszenia się w powietrzu i poszukują płynącej z lotu wolności. Jednym z takich ludzi był Angelo d`Arrigo. Ten Włoch o francuskich korzeniach to nie byle jaki lotnik. Pobił wiele światowych rekordów. Był pierwszym człowiekiem, który wzniósł się na paralotni na wysokość 9 tysięcy metrów i przeleciał ponad szczytem najwyższej góry świata - Mount Everest. W poszukiwaniu doskonałości w swoim umiłowanym
zajęciu Angelo od 2001 roku latał wraz z ptakami drapieżnymi. Obserwował je, starał się od nich uczyć. Podróżując z Syberii do Iranu w szyku z żurawiami pokonał 5 i pół tysiąca kilometrów! W towarzystwie orłów przeleciał też nad Saharą i Morzem Śródziemnym. Kolejnym wyzwaniem dla Angelo były kondory. Te ptaki uchodzą za jedne z najwytrawniejszych szybowników w świecie zwierząt. Po mistrzowsku wykorzystują prądy termiczne tunele ciepłego powietrza. Angelo wspólnie z inżynierami opracował nowy, eksperymentalny model lotni, wzorowanej na skrzydłach kondorów. Nawiązał też współpracę z austriackim ośrodkiem hodowli ptaków drapieżnych. Był obecny, gdy z jaja wykluwał się młody samiec kondora, Inka. Nie pełnił jedynie roli widza, przygotował specjalną pacynkę przypominającą głowę i szyję dorosłej samicy. Dzięki takim zabiegom pisklę - sierota traktował Angelo jak swoją matkę i przyzwyczaił się do jego obecności. Później nadszedł czas na ćwiczenia: Inka musiał nauczyć się używać swych skrzydeł. Potem mężczyzna wraz ze swoim podopiecznym oraz jego siostrą, kondorzycą Mayą, wznieśli się w powietrze… Tragiczna śmierć Angelo w wypadku lotniczym w marcu 2006 roku uniemożliwiła mu spełnienie marzenia o wspólnym locie z kondorami ponad Andami. Przez pamięć o ukochanym mężu jego żona Laura postanowiła zrealizować plan zmarłego i dokończyć lotniczą edukację Inki i Mayi.
Niemcy przystąpiły do pierwszej wojny światowej z olbrzymią flotą handlową liczącą niemal 4 miliony BRT pojemności. W ciągu pierwszego miesiąca straciły jedną czwartą tego stanu posiadania. Jednego tylko dnia - 8 sierpnia - kajzerowska flota handlowa straciła 41 jednostek! Niemieckie statki były tropione i zatapiane przez brytyjskie okręty lub internowane w portach. Zaopatrzenie nie było w stanie dotrzeć poprzez potężną blokadę morską, jaką rozpostarła Royal Navy na Morzu Północnym. W ciągu kilku tygodni rząd niemiecki rozpoczął racjonowanie żywności. Jednorazowo można było kupić jedynie 2 kilogramy chleba i kilogram mąki, szybko też rosły ceny. Kajzer bał się ryzykować próbę przełamania blokady przy pomocy potężnej floty pancerników. W rezulacie budowane przed wojną z wielkim wysiłkiem kolosy tkwiły bezczynnie w portach. Niemcy postanowiły jednak wprowadzić własną blokadę. Na Atlantyk wyruszyły U-booty, okręty podwodne, straszliwa broń, której królewska marynarka wojenna obawiała się jak mało czego. Początowo okręty te działały wedle ustalonych
przed wojną zasad. Nie atakowały spod wody, ostrzegały statki przed atakiem, dając załogom czas na opuszczenie jednostek. W 1914 roku U-booty te posłały na dno statki o pojemności 250 BRT. Teraz również Wielka Brytania zaczęła odczuwać skutki tej wojny na zagłodzenie przeciwnika. Przeciw U-bootom wysłano Q-ships, okręty- pułapki, uzbrojone w działa i karabiny statki handlowe, pływające często pod obcą banderą. Wynurzony U-boot mógł teraz paść łupem niedoszłej ofiary. Działania brytyjskie, stanowiące pogwałcenie reguł walki, spotkały się z reakcją Niemiec. 1 lutego 1915 roku cesarz WIlhelm II ogłosił, że wody wokół Wielkiej Brytanii są strefą wojny i każdy statek, nawet neutralny, będzie na tym terenie celem ataku. Na początku maja ta taktyka doprowadziła do tragedii. Niemiecki okręt podwodny U-20 posłał na dno liniowiec pasażerski “Lusitania”. Wraz z nią zginęło prawie 1200 osób, w tym 128 Amerykanów. Po ostrym proteście Stanów Zjednoczonych Niemcy ugięły się pod presją i postanowiły złagodzić zasady walki podwodnej. Kajzer nie chciał ryzykować włączenia się USA do wojny, do walki po stronie wojsk Ententy. Oburzone niemieckim barbarzyństwem Stany pozostały neutralne jeszcze dwa lata. 16 stycznia 1917 roku brytyjski wywiad przechwycił i rozszyfrował telegram od niemieckiego ministra spraw zagranicznych Zimmermana wysłany do ambasadora cesarstwa niemieckiego w Meksyku. Minister kajzera proponował Meksykanom wspólną walkę przeciw USA połączoną z inwazją na południowe stany. Po ujawnieniu treści telegramu prezydent Woodrow Wilson nie mógł dłużej czekać. 6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę. Ale zanim pierwsi amerykańscy żołnierze wsparli wojska francuskie i brytyjskie, załamał się opór rozdzieranej rewolucją Rosji i na front zachodni spadła potężna ofensywa niemiecka generała Ludendorffa, wsparta przerzuconymi ze wschodu armiami, flota U-bootów wznowiła zaś nieograniczoną wojnę podwodną, topiąc każdy statek handlowy, jaki się pojawił w celowniku… Emisja II części odcinka “Wszyscy na froncie” - w poniedziałek, 20 lutego.
Znakomity, dowcipny, ale i chwilami bulwersujący serial
angielski, w którym przedstawiciele różnych zawodów z niezwykłą
szczerością opowiadają o metodach postępowania z ludźmi
korzystającymi z ich usług. Warto tego posłuchać ku przestrodze i
nauce.
Na chwilę szczerości pozwoliły sobie pomoce domowe i nianie.
Ich marzeniem są jak największe zyski przy jak najmniejszym wkładzie
pracy. Wykazują też wiele inwencji w oszukiwaniu pracodawców i…
w wyrafinowanych zemstach, jeśli ktoś naprawdę się im narazi.
Nianie najbardziej lubią opiekować się dziećmi, które jeszcze
nie mówią, bo te niczego nie doniosą. Gorzej z takimi, które już mogą
poskarżyć się rodzicom, że opiekunka zgubiła je w autobusie lub
podpatrzą, że umila sobie czas ze
swoim chłopakiem na kanapie.
Gosposia czy niania na stałe to stały luksus, ale i stała
niedogodność. Częściej korzystamy więc z pomocy domowych na
dochodne. Dom można sprzątnąć w dwadzieścia minut, później jest
czas na oglądanie telewizji, jedzenie, herbatkę, czytanie gazet. To
mit, że lśniąca łazienka czy kuchnia wymagają mnóstwa pracy.
Wystarczy tylko umiejętnie wyeksponować to, co czyste. Jedną ścierką
można wypucować cały dom: od blatu kuchennego po muszlę
klozetową… lub odwrotnie. Na koniec trzeba rozpylić dużo
odświeżacza powietrza czy sprayu do mebli. Zapach pasty upewni
pracodawcę w przekonaniu, że gosposia harowała wiele godzin.
To, co robią pomoce domowe, kiedy nie sprzątają, to zresztą
drobnostka w porównaniu ze szkodami, jakie mogą wyrządzić, kiedy
naprawdę zabierają się do pracy. Wówczas w koszu na śmieci mogą
wylądować nawet prochy śp. nieboszczyka męża.
Służba domowa zna wszystkie tajemnice chlebodawców. Można
ukryć coś przed współmałżonkiem, ale nigdy przed pokojówką czy
kamerdynerem. Lepiej zatem wiedzieć, jak nakłonić ich do
zachowania dyskrecji.
Czasami pomoc domowa zasiewa ziarno niepokoju w domu
chlebodawców. Najlepiej więc, gdy jest brzydulą, w dodatku fatalnie
ubraną. Gorzej, gdy ma dwadzieścia lat i nosi obcisłe ciuszki. Ale
największe zagrożenie stwarza pomoc domowa, która poluje na męża.
Biada żonie, której przyjdzie z nią rywalizować. W nie mniejsze
tarapaty pakuje się mężczyzna, który odrzuci ofertę. Dziury wypalone
żelazkiem we wszystkich ubraniach lub zapiekanka z “wsadem” z
Pedigree Pal to tylko najłagodniejsze z gosposinych zemst.
Zbyszek w akcie desperacji zwraca się do proboszcza z prośbą o pomoc w spłaceniu długu zaciągniętego na wyjazd do Egiptu z Wandą. Proboszcz nie ma sześciu tysięcy złotych i stwierdza, że nawet gdyby miał, to raczej wydałby je na pomoc potrzebującym dzieciom, a nie na spłacenie długu za wycieczkę. Ksiądz odsyła Zbyszka do Wandy. Ale Zbyszek woli raczej znaleźć dodatkową pracę, niż prosić Wandę o pieniądze. To byłaby dla niego plama na honorze. Wanda, zaniepokojona problemami finansowymi Zbyszka, sprawdza ile mogła go kosztować zagraniczna wycieczka. Nie chce mu jednak na razie pomagać. Uważa, że warto mu dać szansę, aby sam poradził sobie z trudną sytuacją. Hanka pracuje za barem i całkiem dobrze sobie radzi. Nie jest to jednak szczyt jej marzeń. Inaczej wyobrażała sobie swoje życie. Wala jest podekscytowana
telefonem od Patryka, młodego niewidomego pianisty. Patryk będzie brał udział w konkursie pianistycznym w podwarszawskim Konstancinie. Chłopak potrzebuje jej wsparcia. Wala uświadamia sobie, że Henryk obiecał mu pomoc, jeśli chłopak wygra konkurs, i wyśle go na następne takie imprezy. Chciałaby pojechać do Patryka, ale uważa, że byłoby nieodpowiedzialne z jej strony zostawić bar i Kasię, którą miała się opiekować pod nieobecność matki. Kasia nie zgadza się z nią i uważa, że Wala powinna zająć się niepełnosprawnym chłopcem. Dlatego też prosi o pomoc proboszcza i babcię Józię. Jurek obawia się, że po rozwodzie z Irką straci ośrodek nad Bystrawą, który niemal od podstaw sam zbudował. Informatyk obiecuje tymczasem Irce pomoc w walce o majątek. Gdy Irka dowiaduje się o jego rozmowie z Jurkiem, jest wściekła, że obcy człowiek wtrąca się w jej prywatne sprawy. Co gorsza, mężczyzna nie działa bezinteresownie i za swoją pomoc oczekuje zapłaty.
Sklep w którym znajdziesz akcesoria jubilerskie, kamienie naturalne, pudełka na biżuterię, opakowania jubilerskie i opakowania na biżuterię.
Galeria zdjęć przyrodniczych, fantastyczna przyroda i dzikie zwierzęta widziane z bliska. Makrofotografia w najlepszym wydaniu.
Kenia - kraj na krawędzi konfliktu etnicznego. Przez lata uważany za oazę spokoju na Czarnym Ladzie, w ciągu kilku dni stanął w ogniu. Po ostatnich zamieszkach około pół miliona ludzi opuściło swoje domy.