Obsypany prestiżowymi wyróżnieniami film Jacka Bromskiego stał się wydarzeniem sezonu. “To ja, złodziej” zdobył główną nagrodę Złote Ombu na XVI Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Mar del Plata w Argentynie oraz nagrodę za najlepszy scenariusz. Po raz pierwszy w historii festiwalu tak znaczący sukces odniósł polski film. Mar del Plata jest największym wydarzeniem w świecie filmowym w Ameryce Łacińskiej, a jego statuetka to drzewo ombu - symbol Argentyny. Za najlepszy scenariusz oraz dla najlepszego aktora Jana Urbańskiego

reklama świetlna LED

przypadły także nagrody na Wine Country Film Festival w Kalifornii w USA. “To ja, złodziej” - to historia smutna i gorzka, choć niepozbawiona specyficznego humoru. Sam reżyser zapytany, do jakiego gatunku zaliczyłby film, nie umiał dać jednoznacznej odpowiedzi, określając jedynie swe dzieło mianem “poważnej komedii dygresyjnej”. Bohaterami są dwaj kilkunastoletni chłopcy pochodzący z patologicznych rodzin, którzy nie mają żadnych perspektyw na lepszą przyszłość i normalne życie. Jedyną szansę bycia “kimś” widzą w zaskarbieniu sobie łask mafiosa, rządzącego potężnym gangiem złodziei samochodów. 16-letni Piotrek nazywany “Jajo” i jego o pięć lat młodszy kolega nie zaznali rodzinnego ciepła i szczęścia. Pochodzą z pijackich, rozbitych rodzin, gdzie rządzi przemoc, i gdzie nie ma miejsca na uczciwość, miłość i życie w harmonii. Chłopców wychowuje ulica. Zdani na własne siły dokonują kradzieży i rozbojów, by utrzymać siebie i rodziców, którym brakuje pieniędzy na kolejną butelkę. “Jajo” znajduje prawdziwego przyjaciela we właścicielu warsztatu samochodowego (Janusz Gajos), który daje mu zatrudnienie. Choć szef sam nie stroni od lewych interesów, próbuje sprowadzić chłopca na uczciwą drogę. Tymczasem “Jajo” niespodziewanie wkracza w świat samochodowych mafiosów. Kiedy udaje mu się sprzątnąć gangsterom sprzed nosa luksusowego jaguara, należącego do znanego kompozytora piosenek (Daniel Olbrychski), jego życie jest w niebezpieczeństwie.