Wedle opowieści Mahomet, by udać się na modły nie budząc zwierzęcia, obciął rękaw swej szaty, na którym usnęła jego ulubiona kotka Muezza. Prawie piętnaście wieków później ludzie mieniący się gorliwymi wyznawcami nauk Proroka, z jego imieniem na ustach, obcinają głowy pojmanym przypadkowo niewiernym. Jak muzułmańskim fundamentalistom udało się wytłumaczyć postronnym i sobie samym tak drastyczną zmianę islamskiej idei wojny sprawiedliwej w terrorystyczne jatki, jak zdołali z powodzeniem wykorzystać szlachetną religię islamu do usprawiedliwienia ponurego kultu śmierci dżihadu? Nie sposób nie docenić roli, jaką w owej niechlubnej sprawie spełnił czarny bohater filmu Osama Bin Laden. Siedemnasty spośród 24 synów multimilionera Mohammeda Bin Ladena, choć spłodzony z tymczasową

opakowania na biżuterię

żoną bogacza, nie mógł narzekać na brak środków do życia. Zresztą nie miał specjalnych potrzeb. W przeciwieństwie do większości rodzeństwa nie uległ europeizacji. Był bardzo religijny, pięciokrotnie w ciągu dnia odwiedzał meczet, ubierał się skromnie. Nie słuchał muzyki, nie oglądał telewizji, nie chodził do kina. Nie podałby ręki kobiecie. W 1976 roku zaczął studiować ekonomię na uniwersytecie Abdul Aziza. Tam zetknął się z ideologią Bractwa Muzułmańskiego. Czołowym intelektualistą tej organizacji i człowiekiem, którego idee pomogły ukształtować Al - Kaidę, był Sayed Qutub. Urzędnik egipskiego ministerstwa oświaty spędził dwa lata w Stanach Zjednoczonych. Powrócił do kraju głęboko przekonany o dekadencji, wręcz zwyrodnieniu kultury Zachodu. Co gorsza, podobne symptomy pogaństwa dostrzegał też w krajach arabskich. Jedynym ratunkiem, jak uznał, był powrót do ustanowienia w Egipcie i na całym Bliskim Wschodzie republiki islamskiej kierującej się nie prawem stanowionym przez ludzi, lecz prawem boskim. Nauki straconego wyrokiem egipskiego sądu Qutuba miały wielki wpływ na Ajmana az - Zawahiriego, człowieka będącego dziś prawą ręką przywódcy Al - Kaidy. W 1967 roku, podczas wojny sześciodniowej, Izrael rozgromił armie arabskie. Abdel Nasser, czczony w Egipcie jako największy Arab od czasów Mahometa, został pokonany. Razem z nim druzgocącą klęskę poniosła idea świeckiego nacjonalizmu arabskiego. Nadszedł czas islamskich fundamentalistów usprawiedliwiających najokrutniejsze akty terroru jako zgodny z Koranem sposób prowadzenia świętej wojny z niewiernymi. Czas zabijania Amerykanów i ich sojuszników, zarówno wojskowych jak i cywilów, będącego obowiązkiem każdego muzułmanina na świecie.