Sukces filmu “Tajemniczy blondyn w czarnym bucie”, łączącego lekkość i wdzięk francuskiego wodewilu ze stylem gagowej komedii amerykańskiej, skłonił jego twórców do kontynuowania opowieści o roztargnionym, łagodnym i naiwnym skrzypku orkiestry symfonicznej Francois Perrinie, ofierze pułkownika Toulouse’a i jego zastępcy pułkownika Milana, szefów tajnej służby, prowadzących ze sobą nieustającą wojnę. Toulouse podsuwa Milanowi fałszywą informację o przyjeździe do Francji zagranicznego super-szpiega, a ludzie Toulouse’a wybierają do tej roli przypadkowo spotkanego na lotnisku mężczyznę, paradującego w jednym bucie czarnym i jednym brązowym - właśnie nieszczęsnego skrzypka. Ludzie Milana usiłują bezskutecznie wykryć sekret “tajemniczego blondyna” nagrywając jego rozmowy, instalując kamery w jego mieszkaniu, a wreszcie podsuwając mu piękną agentkę Christine. Gdy dochodzi do ostatecznej rozprawy między Toulousem i Milanem, Francois ratuje z opresji zakochaną w nim Christine i w wielkiej skrzyni wywozi ją do Rio de Janeiro. Tam też przenoszą widzów twórcy “Powrotu tajemniczego blondyna”. Francois i Christine żyją szczęśliwie w brazylijskiej metropolii. Ich idyllę zakłóci jednak kapitan Cambrai prowadzący śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci pułkownika Milana. Przekonany, że sprawcą wypadku był największy rywal Milana - Toulouse, usiłuje go zniszczyć. Przyparty do muru pułkownik postanawia pozbyć się jedynych “dowodów” w sprawie Milana: “tajemniczego blondyna” i Christine.

pudełka na biżuterię

W tym celu wysyła do Rio dwóch wynajętych zawodowych morderców - “Księcia” i “Czarusia”. Jednocześnie Toulouse, chcąc uśpić czujność kapitana, organizuje w Paryżu uroczysty pogrzeb Francois. Jednak Cambrai nie daje się zwieść. Perrin, sprowadzony do kraju, zostaje poddany próbie, która ma dowieść tezy kapitana, że skrzypek nie jest żadnym superszpiegiem. Otrzymuje zadanie, z którego tylko cudem mógłby wyjść cało. “Nigdy dotąd nie myślałem o robieniu “dalszych ciągów” swoich filmów - wspominał reżyser Yves Robert. - Tak dalece, że kończąc “Tajemniczego blondyna” wraz ze scenarzystą Francisem Veberem uśmierciliśmy najzabawniejszą postać - pułkownika Milana. Nie było sposobu, żeby go wskrzesić, wobec tego wymyśliliśmy inne postaci, bowiem na ekranie film zaczął żyć własnym życiem i domagał się kontynuacji”. Doczekał się jej po dwóch latach i okazała się równie udana jak pierwszy “Tajemniczy blondyn”. Chyba szczerze rozbawieni krytycy wychwalali po premierze pomysły zawarte w scenariuszu i kreacje aktorskie: “W lawinie gagów i absurdów mamy jednak czas, by rozkoszować się grą aktorów. Pierre Richard tańczący sambę, tak jakby walczył karate i walczący karate tak, jakby tańczył sambę, delikatnymi rękami skrzypka pokonujący przeciwników, Mireille Darc o najapetyczniejszych plecach świata, sprytny Jean Rochefort, diaboliczny Michel Duchaussoy i wiecznie zdumiony Jean Carmet - wszyscy są znakomici”.