“Jak się pan czuje? Jest pan naszym gościem” - przekonuje polskiego oficera pułkownik NKWD Jegorow. “A od kiedy to gości przyjmuje się w więzieniu? - odpala Polak.”Musicie nas zrozumieć - enkawudzista nie daje sobie przerwać - walczyliście z Niemcami, z którymi nas łączą stosunki przyjaźni. Jakby to wyglądało, gdybyśmy pozwolili wam spacerować ulicami Moskwy w mundurze polskiego oficera?”Uderzeniem w stół ucina odpowiedź rotmistrza Narcyza Łopianowskiego. Lecz wówczas do rozmowy wtrąca się sam Ławrientij Beria.”Czy chciałby pan jeszcze walczyć przeciw Niemcom i organizować oddziały wojska polskiego na terenie ZSRR?”- pyta szef NKWD. Łopianowski nie ukrywa zdziwienia:”Jak to, przecież z Niemcami łączą was stosunki przyjaźni?”. Nic nie trwa wiecznie - słyszy w odpowiedzi. Ledwie rok po klęsce wrześniowej grupa polskich oficerów trafia na osławioną moskiewską Łubiankę. Jednym z nich jest rotmistrz Narcyz Łopianowski. Jeszcze niedawno był jeńcem obozu w Kozielsku. Wciąż pamięta o zdradzieckiej napaści ZSRR na Polskę, sam miał okazję walczyć z oddziałami sowieckimi. Wie o masowych wywózkach polskiej ludności do łagrów. Podobnie jak jego towarzysze niewoli, niepokoi się losem polskich oficerów z Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska, o których słuch zaginął. A teraz jeden z najpotężniejszych ludzi w ZSRR komplementuje jego zdolności dowódcze, ba, proponuje mu przygotowania do przyszłej walki z hitlerowcami. Jakże to kusząca propozycja! Lecz Łopianowski nie może jej przyjąć.

opakowania na biżuterię

Zdaniem rotmistrza, żaden polski oficer nie może podjąć się takiego zadania bez konsultacji z wodzem naczelnym oraz rządem w Londynie, nie będąc zdrajcą Ojczyzny. Na rozkaz starszego stopniem współwięźnia, generała brygady Wacława Przeździeckiego, Łopianowski ma kontynuować rozmowy. Być może uda się wynegocjować lepsze warunki i, za wiedzą i zgodą legalnego rządu na uchodźstwie, raz jeszcze chwycić za broń w walce o wolną Polskę. Polak szybko się orientuje, że Sowietom bardzo zależy na poprawieniu relacji z polskimi jeńcami na terenie ZSRR. Wraz z grupą innych żołnierzy rotmistrz zostaje przewieziony do niewielkiej posiadłości pod Moskwą. Tu, w willi Małachówka, nazywanej też”Willą szczęścia”, czekają polscy oficerowie. Podpułkownik Zygmunt Berling zgodził się podjąć zadania zorganizowania polskiej armii niezależnej od Londynu. Teraz, z inspiracji Sowietów, raz jeszcze próbuje przekonać jeńców do współpracy z ZSRR… “Willa szczęścia” to kolejny spektakl Sceny Faktu przyciągającej przed telewizory rzesze widzów. Scenariusz sztuki powstał na podstawie wspomnień rotmistrza Łopianowskiego wplątanego w jeden z najbardziej niezwykłych, choć mało znanych epizodów z czasów II wojny światowej. Drogi Łopianowskiego, który opuścił ZSRR wraz z Armią Andersa, a następnie został przerzucony jako cichociemny do okupowanej Polski, i Berlinga, dowódcy 1. Armii LWP, jeszcze raz się skrzyżowały w 1944 roku. Pierwszy z nich walczył wówczas w powstaniu warszawskim, drugi czekał po drugiej stronie Wisły.