Karen Szachnazarow (rocznik 1952) - weteran filmowy, czołowa postać nowego rosyjskiego kina, obecnie jest
szefem słynnej moskiewskiej wytwórni Mosfilm. Karierę zaczynał od filmów krótkometrażowych i pisania scenariuszy.
Jako reżyser sprawdził się w wielu gatunkach filmowych: od produkcji muzycznych, przez romantyczną komedię
“Kurier” (1987), nawiązującą do okresu pierestrojki, utrzymany w estetyce mistrza Felliniego “Gorod Zero” (1988),
psychologiczny thriller “Carieubijca” (1991) - pierwszy rosyjski film o wymordowanej przez bolszewików rodzinie
cara Mikołaja II, po zrealizowaną w konwencji filmu drogi “Amerykańską córkę” (1995), nagrodzoną w Karlovych Varach
“Pełnię” (1998) czy czarną komedię “Trucizny, albo historia powszechna otruć” (2001), prezentowaną podczas Dni
Współczesnego Filmu Rosyjskiego w Gdańsku w 2002 r.

internet wrocław

“Jeźdźca imieniem Śmierć” sam reżyser zakwalifikował do gatunku: dramat psychologiczny z elementami kina akcji.
Na potrzeby filmu w wytwórni Mosfilm został zrekonstruowany “kawałek” Moskwy początku XX wieku. Z dużą dbałością
o szczegóły zbudowano dekoracje, odtworzono unikatowe alejki, ulice, znane miejsca i domy. Na planie powstającego filmu
w listopadzie 2003 r. gościł nawet ówczesny prezydent Rosji Władimir Putin. Atutem filmu są wyraziste postaci, zręcznie
poprowadzona akcja potęgująca napięcie, dobre tempo, wytworne stroje z epoki oraz eleganckie wnętrza pałaców.
Scenariusz powstał na motywach opublikowanej w 1909 r. autobiograficznej powieści “Koń bliednyj” Borisa Sawinkowa,
tworzącego pod pseudonimem Ropszyn. Sawinkow (1879 - 1925) był zagorzałym socjalistą - rewolucjonistą, bojownikiem,
działaczem partii eserowców i wreszcie terrorystą. W 1904 roku zorganizował udany zamach na znienawidzonego ministra
spraw wewnętrznych, Wiaczesława Plehwego, później na wielkiego księcia Siergieja Aleksandrowicza. Został skazany na szubienicę,
ale po brawurowej ucieczce z celi śmierci znalazł schronienie w Paryżu. Wymykając się wymiarowi
sprawiedliwości, ośmieszył carski aparat ścigania. Na wieść o wybuchu rewolucji lutowej wrócił jednak do Rosji, kończąc
żywot samobójczą śmiercią. To właśnie on był pierwowzorem Żorża, głównego bohatera filmu Karena Szachnazarowa.
W trzymającej w napięciu opowieści o rosyjskich terrorystach początku XX wieku reżyser podjął temat bliski swoim czasom.
Film powstawał bowiem w okresie nasilającego się międzynarodowego terroryzmu i fali agresji, wzmożonych akcji
czeczeńskich rebeliantów i terrorystycznego ataku w moskiewskim teatrze na Dubrowce. Podobnie jak w powieści,
w ekranowej wersji, obok wątku głównego, znalazły się filozoficzne rozważania bohatera oraz wplatająca się w dramatyczną
akcję historia miłosna. Twórcy “Jeźdźca…” próbują przeniknąć duszę terrorysty - człowieka, który w oczach innych może
uchodzić zarówno za zwyrodnialca, jak i bohatera.
Jest rok 1904. Rosją wstrząsa seria antyrządowych ataków terrorystycznych. Ofiarami są wysoko postawieni urzędnicy państwowi, żandarmi i wojskowi. Kim są ludzie, którzy wybrali terror, jako jedyny sposób na rozwiązywanie problemów? Za wszystkimi, drobiazgowo zaplanowanymi zamachami stoi ta sama organizacja terrorystyczna, którą kieruje tajemniczy Żorż. W skład sprawnie działającej, nieuchwytnej grupy socjalistów - rewolucjonistów wchodzą jeszcze: młodziutki student Wania, który wybrał terror z przekonań ideowych, robotnik Fiodor szukający zemsty na tych, którzy podczas manifestacji zabili nahajkami jego żonę, oraz Erna, która wprawdzie nie ma żadnych zdecydowanych poglądów, ale przystąpiła do terrorystów z wielkiej miłości do Żorża. Organizacja przygotowuje zamach na wielkiego księcia Siergieja Aleksandrowicza.