Szczegółowe opisy programów telewizyjnych
Małgosia, Asia, Beata, Halinka, Gosia. Autor serialu dokumentalnego żartobliwie nazwał je aniołkami, co budzi skojarzenie z serialem “Aniołki Charliego”. Ale tu Charliego nie ma, zresztą one nie są policjantkami, dzielnymi dziewczynami, które bez namysłu sięgają po broń. Bohaterki opowieści są wprawdzie dzielne, lecz broni nie mają, pracują w straży miejskiej, w Warszawie. Może więc inne skojarzenie: aniołki - stróże porządku? Kamera towarzyszy im w pracy i życiu prywatnym. Asia ma małego synka. Zostawia go pod opieką dziadka. Im chłopczyk jest starszy, tym trudniej godzi się z jej wyjściem do pracy. Dostaje nawet histerii. Na szczęście, dziadek ma wspaniałe podejście do dzieci. Syn Małgosi jest już sporym chłopcem, który nie tylko musi, lecz umie sobie sam radzić - np. z podgrzaniem obiadu - ona jednak przed wyjściem do pracy zasypuje go lawiną zaleceń, boi się bowiem o jego bezpieczeństwo. Jarek ma więc uważać z gazem i nikogo nie wpuszczać do domu. Beata i jej mąż przeżyli tragedię. Stracili kolejno dwoje dzieci, wkrótce po urodzeniu. Było to już dość dawno, mężowi po tych przejściach pozostały przedwcześnie posiwiałe włosy. Ona ciągle pamięta. Przed pójściem do pracy niesie kwiaty na cmentarz. Gosia nie boi się tej pracy. Ma partnera, który jest funkcjonariuszem policji, z większymi zatem niż ona uprawnieniami, czuje się więc przy nim bezpiecznie. Często podchodzą do grup młodzieży. Dziewczyny i chłopaki palą papierosy, nie przebierają w słowach, niekiedy u któregoś znajdzie się nóż. Gosię jednak najbardziej intrygują wizytówki agencji towarzyskich, które miewają uczennice. Nie daje jej to spokoju. To przecież nienormalne, że piętnasto- czy szesnastolatka ma przy sobie coś takiego. W końcu spytała. Uczennica gimnazjum powiedziała jej: bo to jest łatwy chleb. Matka jest bez pracy, a ubrania i kosmetyki są takie drogie, trzeba więc sobie radzić. Asia już dość długo pracuje z Robertem. Są zaprzyjaźnieni. Wie, że może na niego liczyć w każdej sytuacji, także w sprawach prywatnych. Właśnie jadą w patrolu. Dostają wiadomość o okradzeniu kiosku. Sprawca uciekł w kierunku parku na Moczydle. Tam go właśnie dostrzegają. Ruszają do akcji. Beata nie czuje się aniołkiem. Jej partner natomiast, Fredek, jest szczęśliwy. Tak często słyszy od ludzi, że nie mają pracy. On ją ma. Jest też szczęśliwy, że wrócił na Wolę. Fredek postanawia pouczyć grupę młodych ludzi, którzy zachowują się wyzywająco. Zatrzymana dziewczyna mówi wprost, że nie lubi policji, straży miejskiej i w ogóle ludzi w mundurach. Beata odpowiada: nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie lubić. Ona nie ma żadnego kompleksu z powodu munduru. Przeciwnie, bardzo o niego dba. To jej praca, traktuje ją poważnie i cieszy ją, kiedy komuś może pomóc. Halinka ze służbowej notatki dowiaduje się o istnieniu małego Huberta, który był świadkiem awantury wywołanej przez jego wujka. Uważa, że dziecku należy oszczędzać takich przeżyć, że trzeba coś zrobić, a przynajmniej sprawdzić. Idzie więc poznać sytuację rodzinną i materialną chłopca. Stara się z siedmioletnim Hubertem nawiązać jak najbliższy kontakt. Rzeczywiście, chłopcu nie jest łatwo, choć babcia stara się jak może. Matki jednak prawie nie widuje, a ojca nie zna. Małgosia wraz z partnerem pieszo patrolują ulice na Mokotowie. Trafiają na dwóch mężczyzn, którzy handlują bez zezwolenia w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Potem spostrzegają grupę mężczyzn pijących piwo pod sklepem. Małgosia traktuje ich jak niesfornych chłopców. Widać, że zna ich od dawna. Ma zresztą na nich “uczulenie”: wie, że tego rodzaju amatorzy piwa, by się napić, wymuszają pieniądze od dzieci i osób starszych, które boją się im przeciwstawić. Gosi natomiast ciągle nie dają spokoju wizytówki agencji. Za oknem samochodu dostrzega prostytutkę stojącą na skraju parku na Mokotowie. Postanawia dowiedzieć się od niej, jak to jest z nieletnimi. Najpierw jednak pyta kobietę, dlaczego ona to robi.
Sklep w którym znajdziesz akcesoria jubilerskie, kamienie naturalne, pudełka na biżuterię, opakowania jubilerskie i opakowania na biżuterię.
Galeria zdjęć przyrodniczych, fantastyczna przyroda i dzikie zwierzęta widziane z bliska. Makrofotografia w najlepszym wydaniu.
Kenia - kraj na krawędzi konfliktu etnicznego. Przez lata uważany za oazę spokoju na Czarnym Ladzie, w ciągu kilku dni stanął w ogniu. Po ostatnich zamieszkach około pół miliona ludzi opuściło swoje domy.
Zostaw komentarz