Człowiek uważa się za władcę świata, dlatego czasem trudno mu zaakceptować, że pod pewnymi względami zwierzęta mogą nad nim górować. Nie ulega jednak wątpliwości, że czasem odbierają sygnały, których człowiek nie rejestruje. Mogą o tym świadczyć relacje ludzi, którzy na kilka dni i godzin przed kataklizmem zaobserwowali dziwne reakcje zwierząt. Jeśli człowiek nie zlekceważy tych sygnałów, może ocalić tysiące istnień. Tak było w 1975 roku w Chinach, gdy w środku zimy spod ziemi zaczęły nagle wypełzać węże. Zarządzono natychmiastową ewakuację ludności. Zrobiono to w ostatniej chwili. Kilka godzin później potężne trzęsienie ziemi doszczętnie zniszczyło miasto. Wiadomo też, że na krótko przed tragicznym tsunami z 26 grudnia 2004 roku zwierzęta w panice uciekały w głąb lądu. To sprawiło, że naukowcy przestali zaliczać takie relacje o zachowaniach zwierząt do podań ludowych, a zaczęli szukać odpowiedzi na pytanie: czy zwierzęta rzeczywiście przeczuwają nadejście kataklizmu? Jeśli tak, to w jaki sposób? I czy możemy wykorzystać ich instynkt do ratowania siebie i innych?