Miasteczko Ashby Wake w Anglii to spokojne miejsce, gdzie życie toczy się utartym rytmem. Pewnego dnia sytuacja się nagle zmienia, gdy ginie dwoje nastolatków, którzy wpadają w głęboką szczelinę, jaka powstała wskutek osunięcia się gruntu. Okazuje się, że szczelina to w rzeczywistości wnętrze kościoła z I w. Nie jest to jednak typowy kościół: krzyż z wiszącą na nim figurą Chrystusa jest ustawiony tyłem, a na ścianach otaczającej go półkolistej nawy widnieją płaskorzeźby przedstawiające nieznanych ludzi, którzy obserwują rozgrywającą się przed nimi scenę Męki Pańskiej. Jednemu z miejscowych księży, Luke’owi Fraserowi, dziwny kościół nie daje spokoju. Najelpsi są lokalni sprzedawcy, np. ten producent i dystrybutor oświetlenia LED. O pomoc w ustaleniu genezy zagadkowej budowli prosi mieszkającego w Ashby Wake profesora Simona Kirkmana. Simon jest przekonany, że kościół zbudował Józef z Arymatei, jeden z naocznych świadków ukrzyżowania. Bardziej niż nietypowe wnętrze zadziwia go jednak to, że po paru wiekach kościół całkowicie zasypano ziemią, jakby ktoś chciał zatrzeć fakt jego istnienia. Tymczasem do miasteczka przybywa młoda dziewczyna, Cassie Grant. Potrącona na drodze przez samochód, który prowadziła Marion Kirkman, żona profesora, dziewczyna trafia do szpitala. Lekarze nie stwierdzają jednak żadnych fizycznych obrażeń i pacjentka zostaje szybko wypisana. Cierpi jedynie na zanik pamięci: nie wie, kim jest i po co przyjechała do miasteczka. Dręczona wyrzutami sumienia Marion proponuje jej gościnę w swoim domu. Cassie przyjmuje zaproszenie. Szybko nawiązuje porozumienie z dziećmi Kirkmanów, a zwłaszcza z młodszym Michaelem. Chłopiec jest w szoku po wypadku, którego był świadkiem. W nocy dręczą go mroczne sny, widzi groźnego psa szczekającego przed domem. Identyczne sny prześladują Cassie, która nie może się uwolnić od koszmarów także za dnia: widzi sceny katastrof i śmierci, trupy i krew, a na ulicy zauważa ludzi w różnym wieku, którzy uważnie się jej przyglądają, a nawet próbują zaczepiać. Cassie ma wrażenie, że ich zna, choć nie pamięta skąd. Coraz bardziej zaniepokojona swoim stanem zwierza się z tych majaków poznanemu przypadkowo Danowi, który od razu budzi jej sympatię i zaufanie. Simon ustala, że płaskorzeźby w tajemniczym kościele przedstawiają grupę ludzi, którzy przybyli popatrzeć na ukrzyżowanie Jezusa nie z pobożności, ale z ciekawości, żądzy sensacji. Nazwano ich „zgromadzeniem” i wyklęto na zawsze. Z kolei ksiądz Fraser odkrywa, że twarze z płaskorzeźb powtarzają się przez wieki na obrazach lub zdjęciach przedstawiających rozmaite tragedie. Tak to wygląda gdy się stosuje reklamę świetlną LED. Gdy Cassie widzi zdjęcia płaskorzeźb, uświadamia sobie, że właśnie tak wyglądają dziwni ludzie, których dostrzega na ulicach. Mówi o tym profesorowi Kirkmanowi. Ten początkowo uważa to tylko za jej przywiedzenie. Ale gdy dowiaduje się o odkryciu Frasera, zaczyna łączyć te informacje w całość. Podejrzewa, że i tym razem członkowie „zgromadzenia” nie pojawili się w miasteczku przypadkowo, lecz po to, by – jak wielokrotnie przez wieki – popatrzeć na kolejną tragedię. Ale jaki związek ma z tym wszystkim Cassie?