Szczegółowe opisy programów telewizyjnych
Przejmujący, boleśnie prawdziwy film pokazujący cały absurd, złożoność i okrucieństwo wojny na Bałkanach, stanowiący metaforę Bośni pozostawionej przez świat własnemu losowi. Młody, zaledwie 30-letni reżyser Danis Tanovic, Bośniak z Zenicy, w dojrzały i bezstronny sposób, łącząc tragizm i groteskę, nakreślił obraz tego konfliktu doskonale mu znany z własnego doświadczenia. Zanim bowiem zrealizował swoją debiutancką “Ziemię niczyją”, był reporterem wojennym, filmował z bliska jej przebieg, a za swoje dokumenty z pola walki otrzymał kilka prestiżowych nagród. W swoim filmie nie oszczędził nikogo. Pokazał zapiekłość serbskich i bośniackich żołnierzy, niezdolnych do porozumienia się, choć mówią tym samym językiem. Obnażył irytującą nieprzydatność, zbiurokratyzowanie i asekuranctwo ONZ-owskich sił pokojowych, których kosztowny pobyt na Bałkanach ograniczał się do niesienia bardzo skromnej pomocy humanitarnej ofiarom wojny, przy jednoczesnym odgórnym nakazie unikania wszelkiego ryzyka, nawet w sytuacjach, gdy było ono znikome. I wreszcie zdemaskował obłudę międzynarodowych mediów, czyhających jedynie na efektowny news, a w sumie obojętnych na bezmiar ludzkich krzywd. Kasetony świetlne. Amerykańska Akademia Filmowa doceniła siłę i autentyzm “Ziemi…”, przyznając jej w 2002 r. Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego. Obraz Tanovicia otrzymał także m.in. Złoty Glob w tej samej kategorii, Europejską Nagrodę Filmową i nagrodę w Cannes za scenariusz oraz Cezara za debiut reżyserski, by wymienić tylko najważniejsze wyróżnienia. Historia opowiedziana przez Tanovicia jest prosta, a przez to tym czytelniejsza w swej symbolicznej wymowie. Bośniacki oddział żołnierzy i ochotników w drodze do swoich wojsk gubi nocą drogę w gęstej mgle. Rano nieszczęśnicy budzą się na otwartym polu, na wprost serbskich pozycji i zostają wystrzelani jak kaczki. Z pogromu uchodzi z życiem tylko jeden, Ciki, chociaż i on jest ranny. Chroni się w okopie w paśmie ziemi niczyjej. Do tego okopu zostaje niebawem wysłany dwuosobowy serbski zwiad: stary wyga i zwerbowany 10 dni wcześniej żółtodziób Nino. Początkowo obaj nie zauważają Bośniaka, ale weteran postanawia zostawić wrogom “pamiątkę”: dostrzeżonego w pobliżu trupa układa na minie wyskakującej, która wybucha, jeśli zdejmie się leżący na niej ciężar. Chwilę później Ciki zabija starszego żołnierza, a młodszego rani w brzuch strzałem ze znalezionego w okopie karabinu. Skazani na siebie Ciki i Nino, otoczeni przez serbskie i bośniackie wojska, chcąc nie chcąc muszą na pewien czas połączyć siły i znaleźć jakiś sposób na bezpieczne wydostanie się z pułapki. Odziani tylko w gatki, by uniemożliwić przeciwnikowi rozpoznanie formacji, wzywają pomocy machając z okopu białymi flagami. W oczekiwaniu na odsiecz toczą spór o to, kto rozpoczął tę głupią wojnę. Nieoczekiwanie ułożony na minie “trup” Bośniaka ożywa. Okazuje się, że Cera tylko stracił przytomność, gdy został ranny. Teraz jednak nie może się ruszyć, bo wraz z dwoma pozostałymi mężczyznami wyleci w powietrze. Ciki nie chce go zostawić w okopie, musi też zatrzymać tam Nino, bo tylko wtedy ma gwarancje, że okopu nie zaatakują Serbowie. Wreszcie bośniackie wojsko decyduje się wezwać na pomoc siły UNPROFOR-u. Meldunek odbiera francuski oddział “błękitnych hełmów”. Wprawdzie ich dowódca stanowczo zakazuje im się ruszać z bazy, ale sierżant Marchand ma dość bezczynnego patrzenia na to, co się wokół dzieje. Łamiąc regulamin, postanawia działać. W kierunku okopu rusza wóz z ONZ-owską flagą. Jednocześnie o uwięzionych w okopie żołnierzach dowiaduje się z nielegalnego nasłuchu brytyjska dziennikarka. Chce sfilmować całe zdarzenie.
Sklep w którym znajdziesz akcesoria jubilerskie, kamienie naturalne, pudełka na biżuterię, opakowania jubilerskie i opakowania na biżuterię.
Galeria zdjęć przyrodniczych, fantastyczna przyroda i dzikie zwierzęta widziane z bliska. Makrofotografia w najlepszym wydaniu.
Kenia - kraj na krawędzi konfliktu etnicznego. Przez lata uważany za oazę spokoju na Czarnym Ladzie, w ciągu kilku dni stanął w ogniu. Po ostatnich zamieszkach około pół miliona ludzi opuściło swoje domy.
Zostaw komentarz