Jaka cenę płacą Chińczycy za gwałtowny, najszybszy dziś na świecie, wzrost gospodarczy? Rozwój przemysłu powoduje degradację środowiska naturalnego, potężne inwestycje wymagają terenów, co z kolei często pociąga za sobą wysiedlenia tysięcy ludzi. Czymże jest jednak dramat jednostek wobec interesu kraju? Tymczasem statystyki są smutne: z dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast świata aż pięć znajduje się w Chinach. Tamtejsze elektrownie węglowe emitują więcej szkodliwych gazów niż jakiekolwiek inne państwo. Kasetony świetlne. Rocznie 2 miliony Chińczyków umierają na raka i w wielu przypadkach przyczyną choroby jest właśnie zatrucie środowiska. Zgodnie z oficjalnymi danymi chińskimi, aż 116 milionów ludzi w tym kraju wdycha powietrze niebezpieczne dla zdrowia. Problemy skażenia środowiska naturalnego przekraczają zresztą granice państw. Jedna trzecia populacji ziemskiej czerpie wodę z chińskich zasobów. Kwaśne deszcze spadają na Koreę i Japonię. Brytyjscy filmowcy pokazują skalę problemów, ale też różne postawy wobec nich, inicjatywy na rzecz ochrony środowiska. Przedstawiają osoby zaangażowane w działalność ekologiczną i bariery prawne, polityczne oraz administracyjne, jakie napotykają one na swojej drodze. Przykładem walczącego ekologa jest Huo Daishan, który zaangażował się w ochronę rzeki Huai płynącej na odcinku 900 km przez środek Chin i dostarczającej wodę 150 milionom Chińczyków. Huo Daishan opowiada o oddziaływaniu zatrutej rzeki na ludność i dramatycznym wzroście zachorowań na raka w tym regionie. Huai to prawdziwa rzeka śmierci. Niestety, mieszkańcy skażonych terenów nie mogą liczyć na odszkodowania i sprawiedliwe wyroki sądów wobec trucicieli, ponieważ sądy są w Chinach finansowane przez lokalne władze, które odpowiadają za rozwój podległych terenów. Autorzy dokumentu dotarli również do jednego z nielicznych prawników zajmujących się sprawami ekologii. Wag Canfa wygrał blisko 80 spraw, uzyskując odszkodowania dla ofiar skażeń, pomaga również przygotowywać projekty ustaw, szkoli sędziów. Oczywiście, zdarza się, że lokalne władze współpracują z obrońcami przyrody, choć nadal nie są to częste przypadki. W prowincji Hubei miejscowa przedstawicielka partyjna uważa ich za sprzymierzeńców. Taka przychylna postawa daje obu stronom przewagę nad przemysłowcami, ułatwiając kontrolę zanieczyszczeń lokalnej rzeki. Pozytywnym przykładem troski o środowisko jest też region Hongsipu, będący częścią pustyni Gobi, który dzięki wielomilionowym nakładom zamieniono w oazę. Z nieco innymi problemami związanymi ze środowiskiem naturalnym borykają się miliony mieszkańców północnych terenów Państwa Środka. Ludzie tutaj są wyjątkowo biedni. Niektórzy, jak Ma Li, mieszkają w jaskiniach. „Nic tu nie ma (…) nie ma wody” - mówi z goryczą. Aby zapobiec całkowitemu wyschnięciu tych terenów, realizuje się więc na północy Chin największy na świecie projekt melioracyjny. Niestety, nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaki wpływ na środowisko będzie miała budowa sieci kanałów. I, jak zwykle, znów trzeba będzie przesiedlić setki tysięcy ludzi. A ci, pytani o opinię, zgodnie odpowiadają, że nie chcą się przenosić. Uważają jednak, że to odgórna polityka: „ jeśli każą się przenieść, to musisz …”